Bardzo często zdarza się, że osoba zobowiązana do alimentów nie wykazuje faktycznych dochodów jakie uzyskuje, co może być z jednej strony podyktowane chęcią obniżenia przed Sądem swojego potencjału zarobkowego, a z drugiej strony jest to konsekwencja wadliwie skonstruowanego rynku pracy, w którym część wynagrodzenia wypłacana jest w sposób nieewidencjonowany. Dosyć częste są cały czas sytuacje, że dany dłużnik alimentacyjny wykazuje, że jest bezrobotny i pozostaje na utrzymaniu osób trzecich. Ta ostatnia sytuacja jest szczególnie częsta wśród osób, które mają zadłużenia inne niż alimentacyjne, a kwota najniższego wynagrodzenia za pracę jest wolna od potrąceń komorniczych innych niż alimentacyjne. Dłużnicy alimentacyjni zazwyczaj unikają w ogóle pracy ewidencjonowanej, gdyż komornik może potrącić im 60% płacy netto.
Pomocna przy ustaleniu obowiązku alimentacyjnego jest regulacja art. 136 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, która stanowi:
„Jeżeli w ciągu ostatnich trzech lat przed sądowym dochodzeniem świadczeń alimentacyjnych osoba, która była już do tych świadczeń zobowiązana, bez ważnego powodu zrzekła się prawa majątkowego lub w inny sposób dopuściła do jego utraty albo jeżeli zrzekła się zatrudnienia lub zmieniła je na mniej zyskowne, nie uwzględnia się wynikłej stąd zmiany przy ustalaniu zakresu świadczeń alimentacyjnych”.
Powyższy przepis jest remedium na postępowanie osób, które po wniesieniu sprawy
o alimenty czy rozwód rezygnują z pracy bądź podejmują nagle nowy angaż. Warto w tym zakresie odnosić się do historycznych danych o możliwościach finansowych, tj. przedstawiać jakie wcześniej wynagrodzenia przychodziły na wspólne konto, czy wcześniejsze odcinki płacowe bądź przedstawiać zeznania podatkowe za ubiegłe lata. Gdy nie posiadamy tego typu dokumentów, to możemy wnioskować za pośrednictwem Sądu o przesłanie zaświadczeń o zarobkach wraz ze wszystkimi dodatkami do obecnego i byłych pracodawców, czy do Urzędu Skarbowego właściwego dla naszego zobowiązanego o wysokościach osiąganych dochodów rocznie. Powyższe z jednej strony potwierdzi nam faktycznie wykazywane zarobki, ale może być również źródłem wyjścia do wykazania sztucznego zaniżania wynagrodzenia, gdyż raczej każdy z Nas dąży do zwiększania swoich dochodów, a sytuacja odwrotna jest co najmniej podejrzana.
Źródłem dowodu może być też informacja z Banku o zgromadzonych oszczędnościach czy środkach na rachunku bieżącym lub posiadanych akcja czy obligacjach. Osoby posiadający znaczny majątek w postaci kilku samochodów czy nieruchomości również zazwyczaj zarabiają więcej, niż najniższa krajowa, którą każdy zdrowy człowiek może zarobić, a w kontekście dłuższego doświadczenia zawodowego wręcz z pewnością zarabia.
Dobrym pomysłem jest również powoływanie na świadka innych osób, które widziały daną osobę wykonującą pracę czy wręcz pojawiają się sytuacje, że jest to dowodzone raportami detektywistycznymi, które weryfikują czym zajmuje się dana osoba. Raczej spędzanie po 8 godzin czasu bądź więcej dziennie w danym zakładzie produkcyjnym, choćby był własnością kolegi czy kogoś z rodziny ciężko wytłumaczyć okazjonalnym przebywaniem, a w kontekście doświadczenia zawodowego wiąże się ze świadczeniem pracy w sposób nieewidencjonowany.